Dlaczego polubiłem Michaela Owena?
„Against modern football” to hasło pod którym chętnie bym się podpisał. Żałuję, że nie mogłem urodzić się – powiedzmy – 15 lat wcześniej, by oglądać inną erę najpiękniejszej sportowej dyscypliny. Wtedy nie było tak przykrych niespodzianek serwowanych fanom. Przypadkowy miliarder nie przejmował zespołu o pięknej, wieloletniej historii, zawodnicy wykazywali się wielkim przywiązaniem do barw klubowych, a odejście do największego rywala było wykluczone i łączyło się ze zhańbieniem własnego nazwiska. Przypadek Michaela Owena jest nadal dość specyficzny i choć teoretycznie nie powinienem, przyznaję się, że polubiłem Anglika.
(więcej…)
Utopia
Dawno temu zadałem sobie pytanie: jak to jest oglądać najlepszych piłkarzy świata z pozycji kibica usytuowanego na trybunach, dosłownie o kilka kroków od perfekcyjnie przygotowanej murawy, po której biegają istni herosi z pierwszych stron gazet. Otóż niczym nie różnią się od piłkarzy Górnika Łęczna, Wisły Kraków, czy Legii Warszawa, których wcześniej mogłem oglądać na własne oczy pod szyldem największych sław polskiej klubowej kopanej i o dziwo… są ludźmi. Budzą jednak znacznie silniejsze emocje i są nawet w stanie chwilowo zmącić to, na co narzeka twoje ciało, a więc (w moim przypadku) na przeraźliwe zmęczenie.
(więcej…)
zostaw komentarz